Uświadomiłam sobie jak łatwo mogę się złamać, chociaż zaraz powstaje to i tak ten upadek pozostaje gdzieś we mnie.
Mam ochotę gdzieś wyjechać na jeden cały dzień i wyrzucić ten śmietnik z mej głowy. Pobyć sama i nie myśleć. To raczej do mnie nie podobne, zazwyczaj muszę mieć kogoś koło siebie. Może po to żeby mi mówił, że jestem potrzebna, kochana? Wiem to, jednak mimo wszystko czasem mam wątpliwości, czuję się jak wrzód na tyłku, którego każdy chce się pozbyć.
Wiem że to też przez mój wkurwiający charakter, nikomu nie popuszczę, nie ugryzę się w język, muszę wykrzyczeć co mnie boli. A szczególnie mojej mamie.
Kocham ją, jednak czasem jej i mi puszczają nerwy i...toczy się.Obrywa każdy bez wyjątku.
Oczywiście dzisiaj też się nie obyło bez kłótni, w końcu nie było jej pół miesiąca w domu.
Niespodziewany gość uświadomił mnie, że jednak mam problem z porozumieniem się z drugim człowiekiem.Przed wyjazdem już spokojnie się z nią dogadywałam jednak przez sobotę...Nie wiem? Bałam się? Nie mam bladego pojęcia, mam nadzieję że w końcu moja bariera kiedyś się wyłączy.
Pod koniec marca się przekonam, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Cieszę się, zobaczę się z nią <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz