Wszystko się pierdoli. Jak mogłam nie sprawdzić paszportów?
Tylko debile kupują bilet i sprawdzają że ważność paszportu upłynęła rok temu. A wylot za dwa i pół tygodnia.
Mam nadzieję, że zepną tyłki w urzędzie i wyrobią dowód w dwa tygodnie.Oby!
Jednak pewnie trzeba będzie przebukować lot i robić zamieszanie z powodu mojego geniuszu. Jak zwykle najpierw robię, potem myślę. Rozpierdol w głowie na całego...
Czy mówienie o tym co się czuję jest takie trudne?
Widocznie dla mnie tak.Dlatego założyłam tego bloga, żeby wyrzucić z siebie to co mnie boli, moje rozterki i wątpliwości. Nie umiem się otworzyć i powiedzieć co czuję tu i teraz komuś prosto w oczy. A jeśli już mi się udaję powtarzam to w kółko wkurwiając innych.
Nie wiem jak się zachować gdy ktoś opowiada mi że po czterech latach jego związek się rozpadł, widzę smutek w oczach, ale nie wiem co powiedzieć, jak się zachować. Mam ochotę przytulić powiedzieć, że się ułoży, trzeba poczekać, przecierpieć ale nic takiego się nie dzieje. Kolejna bariera, pierdolona granica!
Czuję się samotna, jestem samotna.
Mam przyjaciół których uwielbiam, rodzinę którą kocham i wiem, że oni mnie też, ale czegoś mi brakuje.
Chcę znaleźć tą drugą osobę, w której będę mogła znaleźć oparcie, przytulić się, ponarzekać.
Tylko najpierw powinnam zaakceptować siebie, a to nie będzie łatwe.
Czuję się jak wieloryb chociaż tak nie jest, czuję się jak szara myszka którą spłoszy najmniejszy szmer. Przytłaczają mnie otwarte, przebojowe osoby. Zbyt przejmuję się opinią innych
Ale to już wiadomo, tylko dlaczego ja nie mogę tego przyjąć do swojej świadomości.
Zlewam teraz wszystko, mało mnie obchodzi i nie wychodzi mi to na dobre. Muszę wziąć się w garść.Nawet ta dieta mi zbytnio nie wychodzi. W pewnej chwili mówię że mam wszystko w dupie i tak jest a za kilka godzin, mówię że tak nie może być i muszę się pozbierać.
Muszę w końcu uregulować jakoś swoją psychikę i to będzie najtrudniejsze, bo żebym nie wiem jak wyglądała, ale w środku miała rozpierdol nic dobrego z tego nie będzie.
Wszyscy wiedzą co mam robić, pouczają, mówią jak, ale ja nie mam 5 lat i wiem co robić. Jakie to wkurwiające, nie trzeba mnie już trzymać za rączkę przy przechodzeniu przez drogę, chociaż czasem się tak czuję. Z drugiej strony jednak boję się samodzielności i odpowiedzialności za swoje czyny. Dobrze byłoby robić co się chce a odpowiedzialność zwalić na innych. Wiem jednak jakie to głupie i jak na
razie wolę jednak zostawić ten stan tak jak jest.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz