Weszłam tutaj z ciekawości i gdy zaczęłam czytać wszystkie dotychczasowe posty-nie dowierzam.
Nie dowierzam, że to wszystko pisała ta sama osoba, która siedzi tuaj i nie ma praktycznie nic wspólnego z tamtą dziewczyną. Szczerze ogarnął mnie śmiech , jak zobaczyłam te przekleństwa, te pretensje do całego świata, użalanie się nad sobą. Dalej nie dowierzam
Człowiek z przeciągu 1,5 roku może się tak zmienić? Widocznie tak.
Nawet nie pamiętam, że miałam takie chwile załamania, samotności. Dalej nie jestem bardzo otwartą dziewczyną, ale imprezę mogę już rozkręcić :D
Pisząc ten post mam cały czas uśmiech na twarzy i cieszę się z tego powodu. Nie dziwię się, że byłam taka samotna. Z takim nastawieniem do świata? Nie wiem co się stało, ale dziękuję :) Nie wyobrażam sobie, żebym miała być dalej tą samą dziewczyną.
I wszystkiego najlepszego w 2014 roku.
Żeby był lepszy od 2013 i żeby dziewczyny, które są takie jak ja kiedyś, przeszły identyczną przemianę jak ja. Użalanie się i robienie wszystkim pretensji nie ma sensu! Popatrzcie na siebie i nie zamykajcie się w soich skorupkach, na pewno macie kogoś kto przy was jest, wspiera was i pomoże w tym trudnym okresie.
Powodzenia, będę trzymała kciuki ;* A reszcie życzę jeszcze optymizmu na każdy dzień w nowym roku. Oraz tegorocznym maturzystom jak najmniej nerwów i wypitych melis :D
"Old school Hollywood"
środa, 1 stycznia 2014
wtorek, 10 lipca 2012
Holiday.
Zebrałam się w sobie i napisałam.
Doszłam do wniosku patrząc na swoje notatki ze stycznia, lutego i pozostałych miesięcy, że coś się zmieniło. Nie wiem dokładnie co, czy ja, czy moje podejście do świata, czy może to świat stanął dla mnie otworem?
Dalej jestem zakompleksioną dziewczyną, użalającą się nad sobą od czasu do czasu ;)
Dalej nie schudłam tych kilku nadprogramowych kilogramów, dalej nie jestem duszą towarzystwa rozkręcającą każdą imprezę, ale widzę dla siebie nadzieję i widzę poprawę.
...
Ostatnio ogarnął mnie szał kulinarny i piekę, piekę i jeszcze raz piekę.
Wczoraj akurat zamiast pysznego ciasta porzeczkowego wyszedł mi zakalec porzeczkowy ;) Ale nie narzekam, moja siostra tym bardziej, my po prostu uwielbiamy zakalce ;)
...
Wakacje, odpoczynek.
Żadnych wyjazdów gdzieś dalej, tylko siedzenie w domu, doskonalenie swoich talentów piekarskich, nadzieje na spotkania ze znajomymi, które niestety są utrudnione ze względu na brak transportu gdziekolwiek stąd.
Koniec roku pracowity. I ja dalej mimo swoich postanowień nic nie zrobiłam. Ale mam nadzieję że we wrześniu się poprawię.
Więc teraz cieszę się tymi dwoma miesiącami, mając odrobinkę nadziei na jakiś wyjazd, chociaż na kilka dni, i próbując się opalić na brązowo co u mnie niestety skutkuje spalonymi plecami..
Doszłam do wniosku patrząc na swoje notatki ze stycznia, lutego i pozostałych miesięcy, że coś się zmieniło. Nie wiem dokładnie co, czy ja, czy moje podejście do świata, czy może to świat stanął dla mnie otworem?
Dalej jestem zakompleksioną dziewczyną, użalającą się nad sobą od czasu do czasu ;)
Dalej nie schudłam tych kilku nadprogramowych kilogramów, dalej nie jestem duszą towarzystwa rozkręcającą każdą imprezę, ale widzę dla siebie nadzieję i widzę poprawę.
...
Ostatnio ogarnął mnie szał kulinarny i piekę, piekę i jeszcze raz piekę.
Wczoraj akurat zamiast pysznego ciasta porzeczkowego wyszedł mi zakalec porzeczkowy ;) Ale nie narzekam, moja siostra tym bardziej, my po prostu uwielbiamy zakalce ;)
...
Wakacje, odpoczynek.
Żadnych wyjazdów gdzieś dalej, tylko siedzenie w domu, doskonalenie swoich talentów piekarskich, nadzieje na spotkania ze znajomymi, które niestety są utrudnione ze względu na brak transportu gdziekolwiek stąd.
Koniec roku pracowity. I ja dalej mimo swoich postanowień nic nie zrobiłam. Ale mam nadzieję że we wrześniu się poprawię.
Więc teraz cieszę się tymi dwoma miesiącami, mając odrobinkę nadziei na jakiś wyjazd, chociaż na kilka dni, i próbując się opalić na brązowo co u mnie niestety skutkuje spalonymi plecami..
środa, 30 maja 2012
krakowsko.
No więc Kraków, niestety nie na tyle ile bym chciała, ale jadę z nimi więc musi być genialnie. Niestety jedna się wykruszyła, ale następnym razem jej nie odpuszczę ;)
...
A miałam dać sobie z nim spokój, już wszystko było postanowione i nagle "jeb" wszystko poszło sie walić. I wcale nie chodzi to u jakieś miłości, zauroczenia itp. Zwyczajna znajomość, tylko co ja poradzę że uwielbiam przebywać w towarzystwie takich osob jak on, a niestety nie mam zbyt często takich okazji. No ale cóż, życie...
...
A miałam dać sobie z nim spokój, już wszystko było postanowione i nagle "jeb" wszystko poszło sie walić. I wcale nie chodzi to u jakieś miłości, zauroczenia itp. Zwyczajna znajomość, tylko co ja poradzę że uwielbiam przebywać w towarzystwie takich osob jak on, a niestety nie mam zbyt często takich okazji. No ale cóż, życie...
poniedziałek, 28 maja 2012
Komplikacje
Wiem, że jestem szczęściarą mając taką rodzinę i przyjaciół, jednak dopiero kilka dni temu w pełni to sobie uświadomiłam.
Ta informacja kompletnie mnie rozbiła, nie mogę się zebrać, a skoro mi jest z tym ciężko to co ona musi czuć?
Chcę jej pomóc ale nie wiem jak, wiem tylko że postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy.
...
Pamiętam, że miałam wrzucić zdjęcia tortu, który wyszedł bardzo dobry, jednak mój komputer powoli zbliża się na zasłużoną emeryturę.
Jeszcze próbuję przedłużyć mu lata pracy, jednak niestety zbytnio mi to nie wychodzi.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Zmiany, tylko czy na lepsze...
Ponad miesiąc...
Dużo się działo, bardzo dużo. Nawet nie wiem od czego zacząć, może od tego na czym skończyłam.
...
Zielona wyspa jest niesamowita, magiczna, zgubiłam się w jej wąskich dróżkach otoczonych dziką przyrodą.
Gdy po całym tygodniu wsiadłam do samolotu, chciałam płakać i to nie tylko ja.
Wiem, że tam jest mój drugi dom.
Żałuję że tak krótko, ale tutaj też toczy się życie i to nawet nie tak szare jak myślałam do tej pory.
Tęsknię potwornie za nią, za jej zwariowaną rodzinką, za tymi osiedlami które są jakby produkowane w mini fabrykach, za tą wietrzną pogodą, za jamniko-chomikiem. To już miesiąc, a wydaje mi się że co najmniej rok.
Jednak tym razem szybko się zebrałam, dzięki ich obecności i rozmowach. Postawiłam sobie cel i wierzę, że się uda.
Dziwne, ale tym razem naprawdę wierzę, że jestem w stanie trzymać się tego i pokazać wszystkim za rok na co mnie stać. Może to przez ten wyjazd, a może przez te wszystkie otaczające mnie osoby, ale uwierzyłam bardziej w siebie.
Już nie zapadam w swoje doły i nie budowuję kolejnych kilometrów autostrady kompleksów.
W liceum dużo się zmieniło i ostatnio zaczęłam to zauważać, kocham ten stan, tych ludzi, ten klimat.
Może wygląda to jakbym była na jakimś haju, ale jak podsumowała mnie ostatnio siostra, odkąd jestem w liceum mam w głowie "wieczny melanż"
...
Wiem że jestem dziwnym człowiekiem, ale jakbym taka nie była nie poznałabym tych wszystkich ludzi. Kocham ich i nie wyobrażam sobie bez nich teraz mojego życia, czasami jest lepiej, czasami gorzej, ale zawsze są przy mnie a ja przy nich.
Dowiedziałam się dzisiaj, że zamiast dorośleć, przecież jestem w lo i mam prawie 18 lat, to zachowuję się jak dziecko. Ale dobrze mi z tym :)
Wiem, że dalej mam swoje ogromne wady, których raczej się nie pozbędę, ale coś się we mnie zmieniło. Dalej zwracam uwagę na innych, ale w dużo mniejszym stopniu.
Miałam wstawić zdjęcie mojego pierwszego własnoręcznie wykonanego tortu, jednak w sobotę piekę kolejny, więc wtedy zrobię lepsze zdjęcia i wstawię na bloga :)
Czasami chcę wrócić do tych beztroskich lat, gdzie problemem było jaki plecak kupić, z Myszką Miki czy Kaczorem Donaldem. No ale jestem tu i teraz i ciągle zmieniam zdanie, już mam kompletną pustkę co do niektórych moich priorytetów.
Wiem że co niektóre moje wypowiedzi same siebie wykluczają, ale taka właśnie jestem.
Dużo się działo, bardzo dużo. Nawet nie wiem od czego zacząć, może od tego na czym skończyłam.
...
Zielona wyspa jest niesamowita, magiczna, zgubiłam się w jej wąskich dróżkach otoczonych dziką przyrodą.
Gdy po całym tygodniu wsiadłam do samolotu, chciałam płakać i to nie tylko ja.
Wiem, że tam jest mój drugi dom.
Żałuję że tak krótko, ale tutaj też toczy się życie i to nawet nie tak szare jak myślałam do tej pory.
Tęsknię potwornie za nią, za jej zwariowaną rodzinką, za tymi osiedlami które są jakby produkowane w mini fabrykach, za tą wietrzną pogodą, za jamniko-chomikiem. To już miesiąc, a wydaje mi się że co najmniej rok.
...
No a po powrocie moja wielka osobista porażka, miłe uczucie.Jednak tym razem szybko się zebrałam, dzięki ich obecności i rozmowach. Postawiłam sobie cel i wierzę, że się uda.
Dziwne, ale tym razem naprawdę wierzę, że jestem w stanie trzymać się tego i pokazać wszystkim za rok na co mnie stać. Może to przez ten wyjazd, a może przez te wszystkie otaczające mnie osoby, ale uwierzyłam bardziej w siebie.
Już nie zapadam w swoje doły i nie budowuję kolejnych kilometrów autostrady kompleksów.
W liceum dużo się zmieniło i ostatnio zaczęłam to zauważać, kocham ten stan, tych ludzi, ten klimat.
Może wygląda to jakbym była na jakimś haju, ale jak podsumowała mnie ostatnio siostra, odkąd jestem w liceum mam w głowie "wieczny melanż"
...
Wiem że jestem dziwnym człowiekiem, ale jakbym taka nie była nie poznałabym tych wszystkich ludzi. Kocham ich i nie wyobrażam sobie bez nich teraz mojego życia, czasami jest lepiej, czasami gorzej, ale zawsze są przy mnie a ja przy nich.
Dowiedziałam się dzisiaj, że zamiast dorośleć, przecież jestem w lo i mam prawie 18 lat, to zachowuję się jak dziecko. Ale dobrze mi z tym :)
Wiem, że dalej mam swoje ogromne wady, których raczej się nie pozbędę, ale coś się we mnie zmieniło. Dalej zwracam uwagę na innych, ale w dużo mniejszym stopniu.
...
...
Ostatnio często myślę o przyszłości i przeraża mnie podjęcie własnych decyzji, które będą decydować o moim dalszym życiu.Czasami chcę wrócić do tych beztroskich lat, gdzie problemem było jaki plecak kupić, z Myszką Miki czy Kaczorem Donaldem. No ale jestem tu i teraz i ciągle zmieniam zdanie, już mam kompletną pustkę co do niektórych moich priorytetów.
Wiem że co niektóre moje wypowiedzi same siebie wykluczają, ale taka właśnie jestem.
...
Rozpisałam się, ale to przez tą nieobecność.
Jestem załamana wiadomością, że Artur Rojek odchodzi z Myslovitz. Przecież ten jego specyficzny, niezwykły, urzekający głos tworzy wraz z Wojtkiem, Kudelskimi i Myszorem ten genialny zespół.
Niestety nie wyobrażam sobie Myslovitz z nowym wokalistą, wiem że to nie będzie to samo i bardzo mi przykro, ale zmiany są potrzebne, tylko nie wiem czy akurat tutaj wyjdzie im to na dobre.
A na zakończenie jeden z ulubionych utworów tego zespołu :)
poniedziałek, 19 marca 2012
Podróż życia?
Dawno nie było i trochę nie będzie.
Dostałam dowód! Dzisiaj lecę! Zajebiście się cieszę.
Wszyscy mówią że to podróż życia i w ogóle. Nie wiem, może i rzeczywiście tak jest? Na pewno przetestuję swoją kontaktowość jeśli można to tak nazwać.
Tydzień wolnego od szkoły, od nauczycieli ale i od nich. Żegnaliśmy się jakbyśmy co najmniej na 5 lat leciały ;)
...
Ogólnie cały tydzień był zwariowany, dużo się działo, może to wiosna tak miesza?
Kłopoty sercem? Nie wiem ale do szpitala według lekarza wypada się położyć, więc chyba podziękuję.
Dzisiaj porozmawiałyśmy od serca i wydaje mi się że będzie lepiej, ale muszę coś zmienić.
Odkryłam nowe powołanie, chodzenie po sh.
Moja szafa została praktycznie zapełniona połową nowo/starych ciuchów.
Mój kontakt z mamą jest teraz świetny, aż boję się to spieprzyć, już dzisiaj przy pakowaniu coś zgrzytało, ale obyło się bez poważniejszej kłótni, mimo że zawsze przed wyjazdem w domu panuje III wojna światowa.
...
Miała być długa notka, z przemyśleniami, ale nie wyszło. Nie mogę się doczekać lotu, ale jak na razie idę spakować bagaż podręczny.
Zdjęcia tortu wrzucę po powrocie ;)
...
Kilka kolejnych inspiracji:
Dostałam dowód! Dzisiaj lecę! Zajebiście się cieszę.
Wszyscy mówią że to podróż życia i w ogóle. Nie wiem, może i rzeczywiście tak jest? Na pewno przetestuję swoją kontaktowość jeśli można to tak nazwać.
Tydzień wolnego od szkoły, od nauczycieli ale i od nich. Żegnaliśmy się jakbyśmy co najmniej na 5 lat leciały ;)
...
Ogólnie cały tydzień był zwariowany, dużo się działo, może to wiosna tak miesza?
Kłopoty sercem? Nie wiem ale do szpitala według lekarza wypada się położyć, więc chyba podziękuję.
Dzisiaj porozmawiałyśmy od serca i wydaje mi się że będzie lepiej, ale muszę coś zmienić.
Odkryłam nowe powołanie, chodzenie po sh.
Moja szafa została praktycznie zapełniona połową nowo/starych ciuchów.
Mój kontakt z mamą jest teraz świetny, aż boję się to spieprzyć, już dzisiaj przy pakowaniu coś zgrzytało, ale obyło się bez poważniejszej kłótni, mimo że zawsze przed wyjazdem w domu panuje III wojna światowa.
...
Miała być długa notka, z przemyśleniami, ale nie wyszło. Nie mogę się doczekać lotu, ale jak na razie idę spakować bagaż podręczny.
Zdjęcia tortu wrzucę po powrocie ;)
...
Kilka kolejnych inspiracji:
niedziela, 11 marca 2012
Brak czasu, brak chęci...
Nie mam czasu, a dokładniej chęci żeby pisać notkę.
Zbieram się do pisania już od kilku dni, a nazbierało mi się trochę, bo przez te kilka dni pohuśtałam się na huśtawce uczuć z samej góry na sam dół i z powrotem. Więc jak ubiorę to jakoś w słowa to napiszę coś obszerniejszego.
Pochwalę się jedynie, że upiekłam tort i był przepyszny, następnym razem postaram się dodać zdjęcie.
A jak na razie ogarnia mnie strach przed lotem, a dokładniej jak to będzie z tymi dowodami i przed jutrzejszą historią.
No i moje ostatnie przemyślnie, wydaje mi się, że moja przyjaźń z nią zaczyna się "psuć" i wydaje mi się że to w większości moja wina, ale ona też dorzuciła do tego parę cegiełek. A co najgorsze nie mam zbyt wiele siły, żeby próbować walczyć o nią, ale żebym musiała to robić ona też musi zauważyć ten problem.
Wyszło mi z tego masło maślane, ale wystąpiło u mnie zmęczenie materiału, więc wybaczcie.
Zbieram się do pisania już od kilku dni, a nazbierało mi się trochę, bo przez te kilka dni pohuśtałam się na huśtawce uczuć z samej góry na sam dół i z powrotem. Więc jak ubiorę to jakoś w słowa to napiszę coś obszerniejszego.
Pochwalę się jedynie, że upiekłam tort i był przepyszny, następnym razem postaram się dodać zdjęcie.
A jak na razie ogarnia mnie strach przed lotem, a dokładniej jak to będzie z tymi dowodami i przed jutrzejszą historią.
No i moje ostatnie przemyślnie, wydaje mi się, że moja przyjaźń z nią zaczyna się "psuć" i wydaje mi się że to w większości moja wina, ale ona też dorzuciła do tego parę cegiełek. A co najgorsze nie mam zbyt wiele siły, żeby próbować walczyć o nią, ale żebym musiała to robić ona też musi zauważyć ten problem.
Wyszło mi z tego masło maślane, ale wystąpiło u mnie zmęczenie materiału, więc wybaczcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












