niedziela, 26 lutego 2012

Domek z kart.

Czuję jak mój starannie albo przynajmniej z myślą o staranności budowany domek z kart powoli się sypie.
Uświadomiłam sobie jak łatwo mogę się złamać, chociaż zaraz powstaje to i tak ten upadek pozostaje gdzieś we mnie.
Mam ochotę gdzieś wyjechać na jeden cały dzień i wyrzucić ten śmietnik z mej głowy. Pobyć sama i nie myśleć. To raczej do mnie nie podobne, zazwyczaj muszę mieć kogoś koło siebie. Może po to żeby mi mówił, że jestem potrzebna, kochana? Wiem to, jednak mimo wszystko czasem mam wątpliwości, czuję się jak wrzód na tyłku, którego każdy chce się pozbyć.
Wiem że to też przez mój wkurwiający charakter, nikomu nie popuszczę, nie ugryzę się w język, muszę wykrzyczeć co mnie boli. A szczególnie mojej mamie.
Kocham ją, jednak czasem jej i mi puszczają nerwy i...toczy się.Obrywa każdy bez wyjątku.
Oczywiście dzisiaj też się nie obyło bez kłótni, w końcu nie było jej pół miesiąca w domu.
Niespodziewany gość uświadomił mnie, że jednak mam problem z porozumieniem się z drugim człowiekiem.Przed wyjazdem już spokojnie się z nią dogadywałam jednak przez sobotę...Nie wiem? Bałam się? Nie mam bladego pojęcia, mam nadzieję że w końcu moja bariera kiedyś się wyłączy.
Pod koniec marca się przekonam, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Cieszę się, zobaczę się z nią <3

wtorek, 21 lutego 2012

Mylne wrażenie.

Z braku czasu albo i chęci opuściłam się w pisaniu, ale postaram się poprawić.
...
Niby dzień jak zwykle, ale targało mną dzisiaj wiele emocji.
Przecież ja nawet go nie znałam, ale jak widziałam smutek mojej kuzynki, zobaczyłam jego zdjęcie ogarnął mnie wielki żal i przygnębienie. Jeśli to prawda to stracił życie w durny sposób, przecież miał dla kogo żyć, a teraz zostawia po sobie tak ogromną pustkę nie do wypełnienia. Może jakby ktoś go wcześniej dojrzał dałoby się go uratować. Ktoś powie że widocznie tak miało być, ale dlaczego w tak młodym wieku mąż, ojciec, przyjaciel wielu ludzi ma umierać?
Czasem nie rozumiem tego świata i dróg którymi chodzi los.
Jak ona może mówić, że nie żal jej że zmarł, przecież ona go wcale nie zna! Nie wie że miał w sobie tyle energii, radości życia, może i popełnił błąd, ale kto ich nie popełnia?Dlaczego nie dostał drugiej szansy?
...
Tak łatwo oceniać ludzi po pozorach, ale jak się ich pozna diametralnie zmienia się o nich zdanie. Niestety mi się też zdarza oceniać tak ludzi, jednak widzę jaka jestem głupia. Przecież niedawno miałam o co niektórych osobach takie okropne zdanie, ale widzę że wygląd to nie wszystko.
Żałuję że tak myślałam, ale cieszę się że ich poznałam. Dzięki nim moje życie codzień jest barwniejsze.
...
Dzisiejsza rozmowa w autobusie była jedną z "najinteligentniejszych" rozmów z tym osobnikiem. On czasami przekracza wszelkie granice. Ja nawet nie wiem czy on może być poważny. Czasem działa na mnie jak płachta na byka, ale to tylko dlatego że jesteśmy tak podobni, aż za bardzo. Jednak rozmowy z nim praktycznie zawsze poprawiają mi humor. Nawet nie wiem ile lat go już znam, zmienił się tak bardzo, ale ciągle będę go traktować jak mojego brata ;)


środa, 15 lutego 2012

Paranoje.

Możliwe, że może i mam paranoje.
Wiem, wygląd nie jest najważniejszy, liczy się wnętrze. Bardzo dobrze to wiem.
Jednak co zrobić gdy przez wygląd nasze wnętrze się dusi?Nie można go otworzyć na oścież?
Czuję, że duszę się, powoli umieram w sobie. A wszystko przez moje bariery i paranoje według co niektórych.
Gdy jestem z nimi wszystko jest w porządku, jednak gdy zostaję sama albo mam czas na przemyślenia wszystko wraca do mnie ze zdwojoną siłą, moje paranoje.
Dzisiaj osiągnęły jeden ze swoich punktów kulminacyjnych.
Niby niczego mi nie brakuje, jednak gdyby tak było to miałabym ciągle te swoje urojenia? Może gdybym się otworzyła, próbowała być jak inni wszystko byłoby lepiej.
Tylko jak być jak inni? Czy to w ogóle sens?
Może jakbym zmieniła wygląd, zaakceptowała siebie na pewno coś by się zmieniło.
Ale nie!
Muszę codziennie wmawiać sobie te rzeczy, przecież nie może być prawdą, że ja też mogę być ładna, uśmiechnięta. Mam dość tego, tych paranoi, urojeń.! Może rzeczywiście nie są prawdą?

niedziela, 12 lutego 2012

Pogmatwana sieć.

Tak więc znowu uruchomiłam swój pogmatwany umysł i znowu krążą tam setki, tysiące myśli.
Przypasowałam dzisiaj swoje ograniczenia, bariery do depilacji nóg plastrami u dziewczyny która się boi bólu.
Wystarczy po prostu pociągnąć i już, przyłożyć kolejny, oderwać i po problemie.
Jednak ja jak biorę się za coś odwlekam to, wolę zrobić coś innego albo najchętniej jakby ktoś zrobił to za mnie. Wolę poczuć ten chwilowy ból od kogoś innego niż od siebie.
Dziwne skojarzenia, powrót do szkoły dziwnie mnie nastraja. Przez dwa tygodnie nie zrobiłam nic, wszystko mam kompletnie w dupie.
Miałam się starać ale cóż. Chcę już kolejny weekend, chcę się z nią zobaczyć i na chwilę wyłączyć mój "system zabezpieczający".
Przy niej jestem sobą.


czwartek, 9 lutego 2012

Grey reality.

Jak zwykle moje lenistwo wzięło górę i za każdym razem gdy wchodziłam na bloga, żeby napisać notkę znalazł się jakiś powód, żeby tego nie robić.
...
Dziwne, ostatnio nawet nie rozmyślam nad swoją osobą, nie użalam się, nie zazdroszczę.
Jakbym wyłączyła umysł. Słucham dużo muzyki, oglądam filmy, chodzę spać o nienormalnych porach(według mojej mamy)- taka moja szara rzeczywistość.
Ostatnio doszło do tego gotowanie, próbuję nowych rzeczy, a wszystko przez moją siostrę bliźniaczkę.
Zastanawiałam się kiedyś jakby wyglądało moje życie bez niej, praktycznie cały czas jesteśmy razem. Może byłabym wtedy inną osobą, raczej na pewno byłabym inna, ale ja z tego powodu nie narzekam aż tak często.
...
Raczej nie przepadałam za kryminałami.Gdy dostałam książkę Stiega Larsona:"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" pomyślałam, że będzie ozdobą biblioteczki, bo początek raczej nie zachęcał, nic się nie działo.Jednak przeczytałam ją i chciałam więcej. Gdy dostałam kolejne części , nie mogłam się od nich oderwać. W drugiej i trzeciej części akcja już od początku jest wciągająca.
Wielka szkoda, że Larson nie żyje i jego czwarta część nie ujrzy światła dziennego. Dzięki niemu polubiłam kryminały.


sobota, 4 lutego 2012

Powrót.

No i powracamy do świata żywych.
Kocham te małe smyki, przy nich nie da się wpaść w melancholijny nastrój nawet przez sekundę.
Te ich przytulanie się, całusy, a przede wszystkim teksty. Usłyszeć z ust dwulatki że "Życie jest do dupy"-bezcenne
No a teraz nauka, która zapewne zacznie się i skończy dzień przed pójściem do szkoły.
A na koniec jeden z ulubionych kawałków KSU- Pokolenie 80

środa, 1 lutego 2012

I don't have idea...

Nie mam pomysłu na nic, na notkę, na siebie, na życie.
Zmieniam zdanie co 5 sekund, jak mam wybrać zawsze pytam się innych o zdanie, po podjętej decyzji mam wątpliwości czy na pewno dobrze zrobiłam, zbyt przejmuję się opinią innych.
Nie chcę tego, ale ciężko jest to zmienić, przynajmniej mi.
Chciałam się otworzyć do ludzi-jak zwykle nie mam nic im do powiedzenia, wszystkie tematy wydają się takie błahe.
Chciałam być strażakiem - już nie chcę
Chciałam być lekarzem - zbyt dużo nauki
Nie chcę być księgową! - jedynie to wiem na pewno
Liceum miało mnie zmienić na plus, bla bla bla
W jakiejś części zmieniło, ale chyba na gorsze, przestałam się uczyć, na sprawdzianach prześlizguję się dzięki pomocy ściąg i zdobytej na prędce o 3 nad ranem części wiedzy.
Po kolejnym praktycznie nieprzespanym tygodniu postanawiam sobie, że tak nie będzie, ale zawsze jest coś lepszego niż nauka.
Wiem jeszcze jedno! Muszę zmienić jakoś to moje szare,nudne życie!
Czasami mam wrażenie że mimo swoich kilkunastu lat dalej jestem tym samym dzieckiem z drugiej klasy podstawówki, a jedyne co się zmieniło to to, że słucham rocka, piję alkohol i przeklinam.
...
A teraz w celach mojej "terapii" mającej na celu przestać tak rozdrabniać się nad swoimi "poranionymi " myślami jadę do moich kochanych smyków, które zawsze wnoszą promyk słońca do tych całych szarości.