Może będę cukiernikiem? Skoro nie mam pomysłu na siebie to może tutaj się rozwinę?
Jeszcze kilka tygodni temu śmiałam się z siostry, że czyta przepisy na nowe potrawy, ale mnie spotkało to samo, mogę godzinami oglądać zdjęcia muffin, tortów i innych słodkości sprawdzając czy mam potrzebne składniki.
W piątek urodziny mamy i napaliłam się na robienie tortu dla niej. Mam nadzieję, że pomysł nie spali na panewce i uda mi się upiec chociaż w połowie tak smakowicie wyglądający tort jak na blogach innych dziewczyn.
Wiem, że to co piszę to takie przyziemne i może nudzić, ale muszę mieć jakieś miejsce gdzie to napiszę, jest mi wtedy jakby lżej.
Dzisiejszy poranek spędziłam w urzędzie, który wywołuje u mnie ciarki i nieprzyjemne uczucia. Może to przez jakikolwiek brak przyjaznych emocji na twarzach urzędników. Rozumiem, że przesiadywanie tam dzień w dzień i wypełnienie tych samych świstków po raz kilkutysięczny jest monotonne i męczące, a co niektórzy w tym nie pomagają, ale mały uśmiech coś by zmienił.
Teraz pozostaje mi się modlić o przyśpieszone wyrobienie dowodu w czasie krótszym niż dwa tygodnie co graniczy praktycznie z cudem.
Ale nadzieja matką głupich ;)
Czyżby się coś we mnie zmieniło? Raczej nie. Wydaje mi się, że mnie również dopadła ta szalejąca wiosna na zewnątrz jak i na ścianach facebooka.
Jestem ostatnio jakby pogodniejsza? Może. Jeżeli potrwa to dłużej niż tydzień, zacznę się martwić i podejrzewać, że coś się dzieje.
A jak na razie przede mną wizja zarwanej nocy na rzecz ukochanych i wszędobylskich moli i towarzyszącej im stechiometrii.



Tez uwielbiam piec różniaste rzeczy, słodkie zwłaszcza ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili ;3