poniedziałek, 5 marca 2012

New passion.

Niedawno odkryłam w sobie nowe pasje.Coraz bardziej wciąga mnie gotowanie i pieczenie ciast. Jednak na pierwszym miejscu jak dla mnie będzie pieczenie.
Może będę cukiernikiem? Skoro nie mam pomysłu na siebie to może tutaj się rozwinę?
Jeszcze kilka tygodni temu śmiałam się z siostry, że czyta przepisy na nowe potrawy, ale mnie spotkało to samo, mogę godzinami oglądać zdjęcia muffin, tortów i innych słodkości sprawdzając czy mam potrzebne składniki.
W piątek urodziny mamy i napaliłam się na robienie tortu dla niej. Mam nadzieję, że pomysł nie spali na panewce i uda mi się upiec chociaż w połowie tak smakowicie wyglądający tort jak na blogach innych dziewczyn.



Wiem, że to co piszę to takie przyziemne i może nudzić, ale muszę mieć jakieś miejsce gdzie to napiszę, jest mi wtedy jakby lżej.

        Dzisiejszy poranek spędziłam w urzędzie, który wywołuje u mnie ciarki i nieprzyjemne uczucia. Może to przez jakikolwiek brak przyjaznych emocji na twarzach urzędników. Rozumiem, że przesiadywanie tam dzień w dzień i wypełnienie tych samych świstków po raz kilkutysięczny jest monotonne i męczące, a co niektórzy w tym nie pomagają, ale mały uśmiech coś by zmienił.
 Teraz pozostaje mi się modlić o przyśpieszone wyrobienie dowodu w czasie krótszym niż dwa tygodnie co graniczy praktycznie z cudem.
Ale nadzieja matką głupich ;)

Czyżby się coś we mnie zmieniło? Raczej nie. Wydaje mi się, że mnie również dopadła ta szalejąca wiosna na zewnątrz jak i na ścianach facebooka.
Jestem ostatnio jakby pogodniejsza? Może. Jeżeli potrwa to dłużej niż tydzień, zacznę się martwić i podejrzewać, że coś się dzieje.

A jak na razie przede mną wizja zarwanej nocy na rzecz ukochanych i wszędobylskich moli i towarzyszącej im stechiometrii.







1 komentarz:

  1. Tez uwielbiam piec różniaste rzeczy, słodkie zwłaszcza ;)
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili ;3

    OdpowiedzUsuń