Doszłam do wniosku patrząc na swoje notatki ze stycznia, lutego i pozostałych miesięcy, że coś się zmieniło. Nie wiem dokładnie co, czy ja, czy moje podejście do świata, czy może to świat stanął dla mnie otworem?
Dalej jestem zakompleksioną dziewczyną, użalającą się nad sobą od czasu do czasu ;)
Dalej nie schudłam tych kilku nadprogramowych kilogramów, dalej nie jestem duszą towarzystwa rozkręcającą każdą imprezę, ale widzę dla siebie nadzieję i widzę poprawę.
...
Ostatnio ogarnął mnie szał kulinarny i piekę, piekę i jeszcze raz piekę.
Wczoraj akurat zamiast pysznego ciasta porzeczkowego wyszedł mi zakalec porzeczkowy ;) Ale nie narzekam, moja siostra tym bardziej, my po prostu uwielbiamy zakalce ;)
...
Wakacje, odpoczynek.
Żadnych wyjazdów gdzieś dalej, tylko siedzenie w domu, doskonalenie swoich talentów piekarskich, nadzieje na spotkania ze znajomymi, które niestety są utrudnione ze względu na brak transportu gdziekolwiek stąd.
Koniec roku pracowity. I ja dalej mimo swoich postanowień nic nie zrobiłam. Ale mam nadzieję że we wrześniu się poprawię.
Więc teraz cieszę się tymi dwoma miesiącami, mając odrobinkę nadziei na jakiś wyjazd, chociaż na kilka dni, i próbując się opalić na brązowo co u mnie niestety skutkuje spalonymi plecami..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz