Miała być Irlandia, jest siedzenie w domu i użalanie się nad sobą, swoją głupotą, samotnością.
Próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie:
Jaka ja naprawdę jestem? Za kogo by mnie odebrano?
Słodką idiotkę? -szczerze wątpię
Tryskającą życiem nastolatkę? -rzadko, jednak bywają takie momenty gdy spotykam "moich ludzi"
Samotniczkę?- wydaje mi się że utożsamiam się z tym stanem najczęściej, gdy mój umysł wydziera się spod kontroli i rusza na "autostradę" gdzie każda myśl z osobna tworzy małą dziurkę, ale w połączeniu jest to gigantyczna przeszkoda nie to pokonania.
...
No, ale jak na razie koniec tych całych filozoficznych rozterek o które szczerze powiedziawszy raczej bym siebie nie podejrzewała.
Siedzę popijając zieloną herbatę i słuchając System of a down (zresztą będą tak wyglądały pozostałe 2 tygodnie dodając oglądanie filmów i czytanie książek)
Weekend może i minąłby w lepszej atmosferze, ale nie byłabym sobą gdybym nie pokłóciła się z bratem którego można powiedzieć nie widziałam "wieki".
Myślę, że zbyt duża dawka szczęścia z powodu jego przyjazdu tak na mnie wpłynęła, zresztą zawsze się tak kończą jego odwiedziny w domu, może wpłynęła też tak na mnie maleńka dawka zazdrości z powodu dziewczyny.
...
Znalazłam nową miłość- filmy o grze w pokera!
Może to i głupie, sama nawet nie do końca umiem w to grać, a scenariusze wszystkich są strasznie przewidywalne i oklepane, ale mogę je oglądać godzinami.
Może to jest sposób żebym w końcu się nauczyła co to strit, a co full.
Jakbym miała polecić któryś z tych filmów jak na razie na 1 miejscu mojej listy jest Deal(2008).
...
Na miły koniec weekendu piosenka System of a down: Lost in Hollywood
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz